Blog - Edyta Pazura | MaybeBaby

Ach śpij Kochanie
(06.07.2018 )

A może „śpij, śpij, będziesz wielki“... Albo „jak dzieci śpią to rosną“...

Przysłów, powiedzeń, a nawet piosenek związanych ze spaniem jest naprawdę mnóstwo. Pokazuje to wyraźnie jak ważną sprawą w naszym życiu jest dobry, zdrowy sen. Przesypiamy około połowy swojego życia, niemowlęta większość doby spędzają śniąc słodkie sny. 

Można śmiało powiedzieć, że nasze życie kręci się wokół spania ;-)))

Nawet specjalna kategoria muzyczna, czyli nierozerwalnie kojarzone z dzieciństwem kołysanki, jest dedykowana właśnie dokładnie ZASYPIANIU!

Aczkolwiek, trzeba przyznać, że sen dziecka już niejednemu rodzicowi spędził sen z powiek...

Właściwie od tego wszystko się zaczyna – pierwsze łóżeczko, czy też miejsce do spania dla maluszka to bardzo ważny wybór dla przyszłych rodziców.

Wybierając łóżeczko, kierujemy się przede wszystkim jego rozmiarem i wyglądem – sprawdzamy czy zmieści się w zaplanowanym miejscu i czy będzie stylistycznie pasowało do wymarzonego kącika, czy też pokoju dziecięcego.

Zupełnie niedawno przebojem weszło do Polski rozwiązanie dobrze znane i lubiane na przykład przez brytyjskich rodziców, czyli tak zwany „kosz mojżeszowy”.

Dlaczego również polscy rodzice tak bardzo pokochali ten koszyk?

Zastanówmy się przez chwilę, albo przypomnijmy sobie co jest najważniejsze dla rodziców w pierwszych miesiącach życia dziecka? Właściwie już Matka Natura tak ukształtowała matczyne hormony, że potrzebujemy mieć nasze niemowlę cały czas bardzo blisko, albo przynajmniej w zasięgu wzroku i słuchu – gdziekolwiek poruszamy się po domu czy mieszkaniu, nie chcemy spuścić maluszka z oczu nawet na chwilę.

Nie bez powodu pierwsze 3 miesiące życia dziecka nazywane są często „4-tym trymestrem ciąży” – ogromnej fizycznej, sensorycznej bliskości potrzebują zarówno niemowlę jak i mama, wcześniej złączeni ze sobą nierozerwalnie przez całe 9 miesięcy. Dlatego dziecko praktycznie cały czas potrzebuje doznań, które pamięta z wcześniejszego etapu życia – otulenia, kołysania, a nawet stałych wytłumionych dźwięków. Mama zaś, która z czułością głaskała, poklepywała i odruchowo dotykała zaokrąglony brzuszek w czasie ciąży, już po urodzeniu maluszka nadal ma potrzebą stałej „kontroli” nad sytuacją, żeby chociaż zerknąć, posłuchać, czy śpi spokojnie, czy oddycha, wziąć na ręce, kiedy tego potrzebuje.

Pamiętam, że sama miałam takie uczucie, że chciałabym właściwie bez przerwy trzymać moje dziecko na rękach albo leżeć koło niej. 

Jednak w większości przypadków jest to po prostu niemożliwe – przecież najczęściej czekają na nas, może ograniczone, ale jednak wciąż wymagające swobody poruszania się, obowiązki domowe, a nawet po prostu zwykłe codzienne czynności, takie jak przygotowanie posiłku, pójście do łazienki, czy też zabawa ze starszym dzieckiem.

Możemy sobie łatwo wyobrazić jak wygodnie jest mieć wtedy lekki kosz z uchwytami, w którym dziecko może spokojnie spać w zdrowej płaskiej pozycji, a my możemy przenieść je ze sobą w dowolne miejsce.

Taki kosz to również doskonałe „pierwsze łóżeczko” na nocne spanie. Ustawiony bezpośrednio przy łóżku mamy sprawia, że znowu – maluszek jest w zasięgu wzroku i słuchu rodziców, ale nie śpi z nimi w jednym łóżku, więc nie muszą się obawiać, że go przypadkowo przycisną podczas snu. No i co najważniejsze – po nocnym karmieniu nie musimy już wstawać, tylko przekładamy dziecko do kosza stojącego przy łóżku i zasypiamy dalej, a jest to prawda ogólnie znana, iż w tym okresie każda minuta snu jest na wagę złota!

Dlaczego niemowlęta lubią kosze mojżeszowe? 

Prawdopodobnie za 2 rzeczy, o których już wcześniej pisałam – ograniczoną przestrzeń i poczucie „otulenia” – kosz jest bowiem mniejszy niż klasyczne łóżeczko i daje poczucie bezpiecznego odgrodzenia od nowego wielkiego świata. Ten świat dziecko z radością poznaje i odkrywa, dzięki czemu rozwija się prawidłowo, jednak w „4-tym trymestrze” ciąży lubi jeszcze dość często od tego świata odciąć się w bezpiecznej, ograniczonej przestrzeni, przywołującej wspomnienie kojącego, cudnego brzuszka mamy…

Druga ważna rzecz to kołysanie – jak odkryli jakiś czas temu naukowcy kołysanie dziecka „przód-tył” czyli w linii „główka-nóżki”, czyli tak jak naturalnie było kołysane w brzuchu mamy podczas jej poruszania się, bardzo korzystnie wpływa na rozwój dziecka, zarówno fizyczny, jak i umysłowy oraz emocjonalny.

Kosz mojżeszowy Shnuggle, o którym dzisiaj piszę, ma możliwość ustawienia na bujanym stojaku – dzięki czemu w mgnieniu oka można go przekształcić w kołyskę, bujaną delikatnie w kierunku „przód-tył”.

Kiedy mamy już zaspokojone 2 ważne potrzeby „4 trymestru”, możemy zastanowić się nad trzecim elementem – czyli słuchem i dźwiękami.

Wielu rodziców zauważa ze zdziwieniem, iż kompletna cisza nie pomaga niemowlętom w wyciszeniu się, a wiele dzieci wręcz dużo łatwiej i szybciej zasypia przy pewnych delikatnych „szumiących” dźwiękach. 

Zupełnie intuicyjnie, od zawsze rodzice podczas usypiania dzieci nucili im kołysanki, koili łagodnym głosem, a nawet używali magicznego „Szszsz…, szszsz…” chcąc uspokoić płaczące niemowlę.

Badania pokazały, że taki delikatny szum jest bardzo potrzebny niemowlętom po urodzeniu i działa bardzo uspokajająco.

Dlaczego?

Okazuje się, że w brzuchu mamy wcale nie jest cicho – słychać krew przepływającą przez pępowinę, bicie serca mamy, ruchy perystaltyczne jelit… Natężenie dźwięku jest czasami większe niż przy włączonym odkurzaczu! Jednak uszy maluszka są chronione przez płyn, maź płodową i grubą błonę bębenkową. Dziecko słyszy więc rodzaj delikatnego szumu, połączony z wytłumionymi dźwiękami dochodzącymi z zewnątrz – wiemy z badań i doświadczeń rodziców, że potrafi mocno reagować na głosy rodziców, czy też ulubioną muzykę…

Nic więc dziwnego, że nawet już po urodzeniu część dzieci może nadal bardzo lubić ten rodzaj dźwięków, czy też „szumów”, do których było przyzwyczajone podczas etapu prenatalnego.

Oprócz kołysanek, muzyki, czy też własnego głosu, na pomoc rodzicom podążyli twórcy tak zwanego „szumiącego misia” Whisbear. W miękkiej przytulance w kształcie tradycyjnego misia zamknęli „szumiące serce” – czyli mechanizm pozwalający zaserwować niemowlęciu odgłos przypominający bicie serca, czy też specyficzne szumy o odpowiedniej barwie i natężeni

Wielu rodziców sprawdziło i doceniło „magiczną” moc Whisbear’a , dlatego brązowy miś stał się jednym z ulubionych gadżetów zarówno mam jak i tatusiów szukających sposobu na uspokojenie „koncertującego” szkraba…


Jak to bywa z dziecięcymi „gadżetami”, do tych bardzo racjonalnych i funkcjonalnych, jak właśnie kosz Mojżesza Shnuggle możemy dobrać jeszcze kilka fajnych dodatków i ozdób, nawet zupełnie dla przyjemności „shoppingowania” tych wszystkich słodkich maluszkowych rzeczy – na przykład miękkie, pastelowe kołderki Cotton Sweets w malutkim rozmiarze dedykowanym właśnie do mojżeszowych koszy, przywieszki i pierwsze zabaweczki, takie jak na przykład drewniane Little Leaf, czy też zaprojektowane w delikatnym skandynawskim stylu Liewood Design….


Życzę Wam więc jak najwięcej spokojnie przespanych nocy Waszego maluszka, bo przecież dobrze wiemy, że spokojna noc dziecka to parę miłych godzin snu dla jego Dzielnych Cudownych Rodziców. Śpijcie dobrze Kochani! Karaluchy pod poduchy, szczypawki do zabawki, idzie niebo ciemna nocą, gwiazdy w koszyczku, kołysanki, utulanki itd., itd…


A już niebawem zapraszam Was do mojego kolejnego wpisu, tym razem na temat budowania odporności u dzieci.


Foto: @nanuszka




Ewelina Gawlik – mama Nadii, projektantka wnętrz i specjalista w dziedzinie marketingu.
Jako właścicielka Muppetshop, znanego i lubianego butiku z tzw. „lifestyle’m rodzinnym“, od lat wyznacza trendy na rynku dziecięcym, tworzy i wprowadza na rynek innowacyjne produkty dla rodziców i dzieci oraz kompleksowo doradza rodzicom oczekującym dziecka w wyborze wyprawki.
Bliska jest jej teoria Marii Montessori, wierzy, że kompetentne i szczęśliwe dziecko wyrasta na szczęśliwego dorosłego człowieka.
Kocha podróże, design i dobrą kuchnię. Na łamach Maybe Baby dzieli się z czytelnikami informacjami o ciekawych i przydatnych produktach dla dzieci oraz projektowaniu wnętrz dla dzieci.